Jak wybrać maszynkę do golenia na początek

Wysłany przez: SP3CtRUM Data: Kwiecień 15, 2016, 11:19:08 Wyświetleń: 8960
Podsumowanie: W artykule opisaliśmy podstawową ofertę maszynek dla początkującego golarza tradycyjnego. [extrema] [SP3CtRUM]


Co na początek?

Jaka maszynka na początek przygody z tradycyjnym goleniem? Tania? Droga? Od czego zacząć i jak się nią golić?

To najczęstsze pytania zadawane na naszym forum przez początkujących adeptów golenia i szukających porady. Taka forma komunikacji to znak naszych czasów. Dawniej to ktoś z rodziny (ojciec, starszy brat) pomógł w wyborze środków do golenia, pokazał jak się golić, doradził i wytłumaczył dlaczego tak a nie inaczej. Jak jeszcze coś nam nie wychodziło, to w wojsku doszlifowaliśmy technikę i ruchy.

Dziś to fora przejęły rolę ojca i kolegów w wojsku, a że na naszym forum jest już bardzo dużo różnych porad, powstał więc pomysł by wszystkie cenne rady zebrać w jeden tekst, który mamy nadzieję rozwieje większość Waszych wątpliwości i obaw.

Aby zacząć golenie żyletką nie wystarczy poczytać fora, obejrzeć film na Youtube, zamówić maszynkę i zestaw startowy żyletek w którymś ze sklepów internetowych i zabrać się do golenia. To tak samo jakby kupić samochód w salonie, poćwiczyć jazdę na symulatorze i wyjechać na ulice. Gwarantuję, że pierwszy lepszy słup zakończy jazdę.

Podobnie jest z goleniem. Aby skutecznie się ogolić trzeba praktyki, nauki odpowiednich ruchów i zachowań a być może po kilku tygodniach/miesiącach będzie można mówić o efektach w goleniu. Tego jak to zrobić nie przeczytacie w tym tekście, ale być może pomoże on Wam zrozumieć jak dojść do tego w jak najmniej bolesny sposób. Bolesny dla kieszeni i dla twarzy.


Maszynka na start

Na naszym forum jest to temat rzeka, w zasadzie każdy wpis przynosi inną poradę, ile posiadanych rodzajów maszynek - tyle rad. Najczęściej jest wymieniana maszynka z głowicą 89 i Wilkinson Classic. Zaraz po nich wymieniane są inne maszynki z zamkniętą głowicą oraz jednoczęściowe maszynki z głowicą typu motylkowego. Wszystkie wymienione wyżej typy maszynek są zaliczane do tych łagodnych, zalecanych do nauki golenia. Ostrze żyletki nie jest w nich mocno wyeksponowane a golenie taką maszynką należy do łatwych zadań.

Maszynka do golenia Wilkinson Classic jest najtańszym na rynku urządzeniem do golenia za pomocą żyletki.

Owszem, są tańsze maszynki na żyletkę, ale z szacunku dla czytających zapomnijmy, że one istnieją. Kupno maszynki nie jest zbyt wygórowanym wydatkiem, jej zakup w drogerii Rossmann zuboży kieszeń o ok. 15 zł. Maszynka jest zapakowana w blister, opakowanie zawiera dodatkowo 5 żyletek marki Wilkinson. W ofercie tej drogerii można znaleźć całkiem przyzwoite pędzle do golenia marki Isana oraz żyletki tej samej marki pakowane po 10 szt. Zakup żyletek, pędzla i maszynki oraz taniego kremu do golenia na start powinien wynieść ok. 30 zł. Nie jest to więc zbyt wielki wydatek, nawet dla osoby o dość wątłym budżecie.



Wiele osób odradza maszynkę Wilkinson Classic twierdząc, że jest za lekka i może przyczynić się do wyrobienia złych nawyków w goleniu. Spójrzmy więc na wagę tej maszynki. Plastikowa, obciążona w środku rączki stalowym rdzeniem, waży tylko 44 gramy. Faktycznie jest lekka. Sprawdźmy więc czym golili się ojcowie tych, którzy dziś odkryli, że muszą się ogolić. Cofnijmy się więc 30 lat wstecz. Jest rok powiedzmy 1985, idziemy na zakupy. Najtańszym aparatem do golenia jest w tych czasach maszynka o nazwie Junior P-1, produkowana w zakładach Wizamet w Łodzi. Jest to całkowicie metalowe urządzenie, wykonane jest bowiem z aluminium. To najpopularniejsza maszynka na polskim rynku, identyczną otrzymywało się wraz z innym wyposażeniem rozpoczynając obowiązkową służbę wojskową. Sprawdźmy ile waży. Na wadze wskazania zatrzymały się przy 37 gramach. Jest to nieco mniej niż waży Wilkinson Classic. Biorąc pod uwagę to, że ci którzy zaczynali golenie twarzy od Juniora, dziś nie mają problemu z współczesnymi dobrymi i ciężkimi maszynkami, to argument o lekkości jest mało przekonywujący. To tak samo jak z samochodem. Podobne porównanie wykluczyłoby z ruchu wszystkich tych, co karierę kierowcy zaczynali np. w fiacie 126p. Problemem nie jest tu lekkość maszynki, lecz złe podejście do golenia polegające na ślepej wierze w skuteczność sprzętu. Aby sprawdzić w czym tkwi problem, potrzeba było odstawić swoje nowe precjoza i wrócić do początku. Czas na pierwsze golenie maszynką Wilkinson Classic.

Osoba testująca goli się od jakiś 35 lat, zaczynała golenie za pomocą maszynki P-1 Junior. W swoim życiu przetestowała wszystkie krajowe maszynki do golenia a po przerwie związanej z przejściem na kompaktowe, wymienne ostrza systemowe, wróciła do golenia tradycyjnego za pomocą żyletki.

Przyjrzyjmy się teraz maszynce Wilkinson Classic.
Jest to aparat wykonany z tworzywa sztucznego, dwuczęściowy. Ażurowa rączka skrywa w sobie metalowy rdzeń widoczny z zewnątrz tak, że stanowi niejako element dekoracyjny tej maszynki. Lekko poruszając maszynką na boki, wyczuwamy że rdzeń nie jest związany w sposób trwały z swoją obudową. Przy manewrowaniu maszynką odczuwalne ?stukanie? tego pręta, może nieznacznie rozpraszać uwagę.



Otwieramy maszynkę aby zamocować żyletkę. Trzymając palcami za głowicę i kręcąc rączką zgodnie z wskazówkami zegara otwiera nam się głowica maszynki. Odciągamy górną cześć głowicy z nagwintowanym bolcem mocującym. Solidnie to niestety nie wygląda. Wkładamy żyletkę na górną część głowicy, tam żyletka sama się dopasowuje do głowicy i skręcamy maszynkę. Spasowaniu już tak źle nie wygląda, żyletka leży równolegle do krawędzi głowicy, odkryte są jedynie stosunkowo mocno wyeksponowane ostrza żyletki, a inne jej części są schowane pod plastikiem. Całość wygląda jak plastikowa jednorazówka. Nawet leży jak jednorazówka. Wszystkie metalowe maszynki na żyletki mają prostokątne głowice pozwalające postawić maszynkę na boku, nie na krawędzi z ostrzem. Stawianie maszynki na krawędzi z ostrzem jest o tyle niewłaściwe, że przypadkowo możemy ją postawić na czymś co stępi żyletkę. Dziś może nie jest to karygodne, ale dawniej, przy ?wyciskaniu? z żyletki nawet 10-ciu goleń, bo nie zawsze były łatwo dostępne w kiosku, było to niewskazane. Była to jedna z rad kogoś, kto uczył golić.

Mocno dokręcając głowicę, tak by wszelkie luzy nie wpłynęły na ocenę golenia mamy przygotowaną maszynkę do testu.
Zarost jest prawie 3 dniowy, gęsty i przygotowany do golenia w klasyczny sposób, tak jak dawniej.
Dawniej nie było całego tego majdanu środków pre shave, musiała wystarczyć ciepła lub zimna woda (do wyboru) i co najwyżej zwykłe mydło do mycia. Luksusową wersją golenia było golenie tuż po kąpieli.

W teście maszynki Wilkinson Classic będzie użyta żyletka dołączona do maszynki. Z tyłu, w części z instrukcją zestawu, jest grafika przedstawiająca ostrze żyletki. Tyle warstw? No no? zobaczymy.

Dawno temu żyletki Wilkinson uchodziły za luksusowe i długo były niedostępne w handlu za wyjątkiem sklepów sieci Baltona i Pewex, komisów i prywatnego importu z Zachodu. Licząc, że ta dołączona do zestawu będzie taka sama jak jej przodkowie, przystępujemy do golenia. Aby golenie było jak najbardziej zbliżone do ekonomicznego, w teście jest użyty tani pędzel Isana z naturalnym zwykłym włosiem, czyli tzw. dzika świnia (świńskie brzmi nieco obrazoburczo) oraz krem do golenia Wars.

Są różne techniki i szkoły przygotowania piany do golenia. Jedni rozcierają krem na twarzy, bądź wcierają mydło w zarost i potem wilgotnym pędzlem wyrabiają pianę bezpośrednio na skórze twarzy, inni przygotowują pianę w tygielku, czyli naczyniu, w którym przygotowuje się pianę by ją potem nanieść na twarz. Trzecim sposobem, równie dobrym i klasycznym, jest wyrabianie piany z kremu we wnętrzu dłoni i nanoszenie jej na twarz. Ponieważ test ma być ubogi w składniki, a mamy tylko krem, więc piana może być przygotowana albo na twarzy, albo trzecim sposobem, ulubionym przez testera. Metoda z tygielkiem jest obarczona koniecznością dokupienia tygielka, a to jest kolejny przyrząd pomagający w goleniu, który wymaga odrębnego omówienia. Poprzestańmy więc na wyrobieniu piany z kremu w prosty sposób nie wymagający dodatkowych inwestycji.

Najpierw myjemy twarz wodą by zmyć brud oraz naturalny osad ze skóry. Pomoże nam to w nałożeniu piany i zmiękczy wstępnie zarost. Pozostawiamy mokrą twarz, namaczamy pędzel i przygotowujemy pianę, którą równomiernie rozsmarowujemy na twarzy w sposób przypominający masowanie skóry pędzlem. Po nałożeniu piany nadchodzi czas użycia maszynki. Testujący maszynkę, ma nawyk zamoczenia jej w wodzie przed goleniem. Przykładamy ją do boku twarzy by zacząć golenie.  Ten pierwszy ruch jest chyba najważniejszym ruchem od którego zaczyna się przygoda z goleniem. Robiąc go źle można się zrazić do żyletki, bo już na starcie można się skaleczyć tuż pod linią włosów na tzw. baczkach.


Jak tego uniknąć?

Przede wszystkim maszynka to nie młotek, nie tłuczemy nią o twarz, lecz przykładamy delikatnie do twarzy. Maszynka Wilkinson Classic ma lepiej zabezpieczone ostrze w porównaniu z jej pradziadkiem, Juniorem P-1. Tak więc prościej jest znaleźć nią punkt rozpoczęcia golenia w sposób bezkrwawy. Trzeba znaleźć właściwy kąt przyłożenia maszynki do twarzy.


Jak to zrobić?

Najprościej i chyba najbezpieczniej to sprawdzimy na wierzchu dłoni lub na przedramieniu. Lekko, nie dociskając, spróbujmy zgolić troszkę włosów. Tu na pewno się nie skaleczymy, a znajdziemy punkt, w którym maszynka zaczyna golić. Co najwyżej, wygolimy sobie nieco włosów w miejscu gdzie zakryje je zegarek ale ?złapiemy kąt?.

Ostrożnie przykładamy maszynkę do boku twarzy i lekko, z wyczuciem, pociągamy nią w dół. Robimy to nie dociskając maszynki do skóry, nie dążymy do tego by wyraźnie poczuć maszynkę na twarzy. Golenie zarostu słyszymy odgłosem przypominającym skrobanie i wyczuwamy to poprzez skórę. To skrobie żyletka ścinająca zarost. Sama maszynka ma być ledwo wyczuwalna na twarzy. Nasza ręka ma być przedłużeniem linii ruchu maszynki, każda zmiana i każde zagięcie tej linii w stronę twarzy szybko poczujemy mocnym szczypnięciem na skórze. Tak, jest to zacięcie czyli zranienie skóry. Maszynki nadmiernie nie ciągniemy, tempo golenia ma być wolne, jednostajne i bez użycia siły tak ciągnącej jak i docisku. W czasie golenia warto starać się o to by skóra była w miarę możliwości naciągnięta, łatwiej taką jest ogolić, słowem, warto popatrzeć jak to robią inni.


Jak w tej roli wypadł Wilkinson Classic?

Dzięki temu, że żyletka jest w nim obudowana z każdej strony, golenie tą maszynką przypomina golenie? jednorazówką. Żyletka z dołączonego zestawu jest dobra, widocznie jest to jakiś lepszy egzemplarz tej marki. Z maszynką spisuje się jak należy, goli, nie podrażnia, nie drapie. Efekt golenia może zaskoczyć nawet najbardziej wymagającego użytkownika. Coś, z wymiennym ostrzem za 15 złotych, ogoliło tak samo jak markowa, metalowa maszynka za ponad 100 złotych.

W porównaniu z Juniorem P-1  wypada podobnie, z tą różnicą, że niestety, Junior przy złym ruchu kogoś niedoświadczonego może skaleczyć. Wilkinsonem Classic przy zachowaniu ostrożności i stosowania lekkich, płynnych ruchów, trudno się skaleczyć, nawet gdy goli się w trudnych miejscach. Wybaczył też zagapienie na szyi, a przy innej maszynce już by musiał być zastosowany ałun.

Wnioski z testu są takie, że jest to doskonała maszynka do golenia na początek, pod jednym warunkiem: operując maszynką trzeba wykonywać ruchy płynne, bez docisku do skóry, lekko i zwiewnie. Maszynka do golenia to nie narzędzie ślusarskie i operowanie nią musi być delikatne i z wyczuciem. Nie golimy drutu, tylko owłosienie twarzy, więc nie trzeba do tego używać siły większej niż potrzebnej do naciśnięcia/dotknięcia ekranu dotykowego smartfona. Sprzęt dobrze goli, kąt ustawienia żyletki jest optymalny a sama żyletka jest schowana tak, że całość tworzy bardzo bezpieczne narzędzie do golenia porównywalne z jednorazówkami. Do nauki golenia jest to niezły sprzęt, ale może nauczyć złych nawyków związanych z jej budową.

Złe cechy maszynki skupione są właśnie w jej budowie. Przyzwyczajając się do zakrytych boków żyletki, podczas użycia metalowej, droższej maszynki, możemy się skaleczyć przy goleniu tuz pod linią nosa, właśnie o krawędź żyletki . To, obok kącików ust, jest najbardziej wymagającym uwagi miejscem do ogolenia i wymaga treningu i wprawy. Tuż pod nosem trzeba nieco gimnastyki by golenie było zarówno skuteczne, jak i bezpieczne. Wilkinson Classic nie uczy tego, bo po prostu nim tam się ogolimy bez większej filozofii. Inną cechą, która może się ujawnić podczas dłuższego używania tej maszynki to luzy żyletki powstałe w czasie używania. Tworzywo może się wyrobić w miejscach styku z żyletką i wtedy żyletka może przestać równo się układać w czasie skręcania maszynki. Oczywiście to tylko hipoteza po pierwszych oględzinach. Po prostu, jest to tani plastikowy sprzęt, a więc z założenia mało trwały. Jak się zepsuje, nawet po półrocznym użytkowaniu, to bez żalu go wyrzucimy i kupimy nowy.

Pozostaje jednak pytanie:


Którą z maszynek kupić na początek?

Czy budżetową maszynkę Wilkinson Classic? Czy może ulec pokusie i kupić sobie markowy i ładny sprzęt do golenia za 80-150 złotych?

Dylemat jest tu spory i można go łatwo zrozumieć. Jak się już chwalić przed znajomymi, to na całego, z klasą. Na początek, w celu nauki golenia i jako takiego opanowania ruchów, maszynka Wilkinson Classic jest idealna. Nie powinna pozacinać gdy popełnimy jakieś drobne błędy a nauczyć się można w tym czasie tak zwanej topografii zarostu. Po kilku miesiącach nabierania wprawy w goleniu można pomyśleć o zmianie sprzętu na lepszy, to znaczy, bardziej markowy, który ozdobi półkę w łazience. Bo czy lepiej golący? O tym przekonamy się w miarę zdobywania doświadczenia.

Spójrzmy na ofertę maszynek droższych niż Wilkinson Classic, które można polecić początkującemu w goleniu tradycyjnym. Przegląd zaczynamy od maszynek 3-częściowych z tzw. zamkniętym grzebieniem, czyli podobnych nieco w założeniach budowy jak Wilkinson Classic. Pomijając ich wygląd z uwagi na różne rączki, najpopularniejsze maszynki w tej grupie cenowej mają głowice różniące się niewielkimi szczegółami w wyglądzie i budowie. Głowice zamknięte generalnie zaliczne są do głowic łagodnych i w miarę bezpiecznych dla skóry (poza nielicznymi wyjątkami).

Najpopularniejszą z nich jest głowica typu 89, którą kupimy wraz z rączką u producentów takich jak Muhle i Edwin Jagger. Podobną do niej głowicę mają maszynki firm Merkur i Parker. Na głowicy typu 89 wzorowane są tanie, budżetowe maszynki do golenia, w cenie do 50 złotych, jakie można kupić m.in na portalach aukcyjnych.

Przejdźmy zatem do głowicy 89 i maszynek marki Muhle i Edwin Jagger. Głowice maszynek 3-częściowych składają się z dekla i grzebienia. W tańszych modelach są to chromowane odlewy stopu cynku i aluminium (ZnAl), w drogich, ekskluzywnych modelach wykonane są ze stali nierdzewnej. Jako, że omawiamy tu maszynki dla początkujących użytkowników dostępne za stosunkowo niewielką cenę, skupmy się więc na tych tańszych, odlewanych.



W ofercie obu wspomnianych wyżej producentów znajdziemy sporą liczbę maszynek łagodnych z zamkniętą głowicą, w katalogu oznaczanych Closed Comb (CC). Wybór jest spory i początkujący golarz tradycyjny może mieć problem z wyborem.


Który model zatem wybrać?

Wszystkie maszynki z głowicą typu zamkniętego u obu omawianych producentów Muhle (R89) lub Edwin Jagger (DE89) mają ten sam typ głowicy i różnią się jedynie rodzajem rączki. Od klasycznej, metalowej, przez rączki wykonane z tworzyw sztucznych, drewna aż po rączki ozdobne wykonane z tworzyw naturalnych. W wyborze rączki ważne są własne upodobania i gust. Przeglądając ofertę maszynek, pewnie zauważycie, że niektóre zestawy (głowica+rączka) są takie same, lecz mają inne oznaczenie katalogowe. Tu trzeba porównać szczegółowe parametry maszynki. Zazwyczaj różnica polega na długości rączki, kolorze lub materiale okładziny rączki.

Drugą, w kolejności popularności, głowicą typu zamkniętego oferowaną na początek przygody z goleniem jest głowica stosowana w maszynkach marki Merkur. Głowica tych maszynek w zasadzie przypomina kształtem omawiane wyżej głowice typu R89. Firma Merkur ma w swojej ofercie maszynki łagodne z zamkniętą głowicą 2- i 3-częściowe. Maszynki 2-częściowe przypominają swą budową znaną już nam maszynkę Wilkinson Classic. Według części użytkowników, głowice Merkur uchodzą za łagodniejsze od maszynek z głowicą R89. Może jednak być to subiektywne odczucie, ponieważ ułożenie żyletki nie różni się w widoczny sposób od konkurencji. Zaletą oferty firmy Merkur jest to, że ma w swojej ofercie takie same z wyglądu maszynki z różną długością rączki. Jest to ukłon w stronę tych, co lubią krótszy lub dłuższy uchwyt maszynki.



Trzecim modelem głowicy łagodnej jest ta stosowana w maszynkach marki Parker. Parker to indyjska firma produkująca przybory do golenia, która w ostatnich kilku latach znacznie poprawiła jakość swoich wyrobów i szturmem wdarła się na rynek amerykański. Zaletą maszynek Parker jest ich cena. Tutaj swoją pierwszą maszynkę kupimy już za 80 złotych. W porównaniu do konkurencji to spora różnica, za którą możemy sobie dokupić pakiet żyletek do przetestowania. Niestety, głowica maszynki Parker nie należy do tych, które znamy z łagodności i aksamitnego dotyku w czasie golenia. Mimo że z pozoru niewiele się różni od np. R89 to jednak większy kąt wygięcia żyletki wobec grzebienia powoduje, że golenie nią wymaga większego doświadczenia i uwagi. Jej większa agresywność przekłada się w inną jakość golenia. Goli dokładniej, ale za cenę skaleczenia przy zbyt małym doświadczeniu lub skupieniu. Wszystkie łagodne głowice firmy Parker są takie same, poszczególne modele maszynek różnią się jedynie rodzajem rączki. Wykonane są z stopu cynku i aluminium.


Warto wspomnieć jeszcze o trzech producentach - Lord, Pearl oraz Rimei. Pierwszy wspomniany producent - Lord - to egipski producent całego szeregu akcesoriów do golenia - głównie maszynek i żyletek. Maszynka Lord L.5 - zwana też Techem - jest bardzo popularnym i polecanym na początek produktem. Nazwa Tech pochodzi od oryginału - Gillette Tech, której to kopią jest wspomniany Lord. Jest to maszynka łagodna i jednocześnie dość dokładna pomimo lekkiej wagi - wykonana jest w całości z aluminium. Problemem może być dostępność maszynki - najłatwiej jest ją kupić na ebay. Warte wspomnienia są też 2 inne maszynki Lord - L.6 oraz L.7 - wzbogacone wersje modelu L.5 ale też dużo mniej popularne.


Pearl to z kolei indyjski konkurent Parkera. Głowica jest bardzo podobna do R89 aczkolwiek producent ma wiele problemów z jakością produktu - m.in. z chromowaną powłoką. Przypadków odprysków chromu z głowicy lub nieregularnego i niezbyt dokładnego pokrycia - było wiele. Dodatkowo, aktualnie strona internetowa producenta nie działa - nie wiadomo czy firma dalej istnieje. Ale maszynki były chwalone na forach jako ciekawy, przyjemny i tani substytut niemieckich lub angielskich produktów.

Ostatnim, przytoczonym na koniec, producentem jest chiński Rimei. Niewiele wiadomo o samej firmie jak o wielu z Państwa Środka. Przykuła ona uwagę adeptów golenia na jednym z chińskich portali sprzedażowych. Niewygórowana cena - ok. 16 zł przyciągneła chętnych do jej przetestowania. Okazało się, że maszynka jest bardzo łagodna i może być idealna jako pierwsza maszynka na próbę. W opinii wielu testujących jest warta każdej wydanej na nią złotówki. Głównym problemem z tą maszynką jest zupełny brak kontroli jakości. Oznacza to, że na maszynkę z krzywą głowicą może trafić każdy i to dość często. Wtedy trudno przewidzieć skutek użycia - od totalnego braku golenia do wielu zacięć i podrażnień. Jednakże maszynka na stałe weszła na polecaną pozycję na start, dlatego też warto jej przykład przytoczyć.


Podobne głowice jak u wyżej omawianych producentów, możemy zobaczyć na bezimiennych maszynkach w cenie do 60 złotych oferowanych m.in. na portalach aukcyjnych. Tych maszynek nie polecamy na początek, gdyż byle jakie ich wykonanie często zmusza do ręcznej korekty ustawienia żyletki. Złe spasowanie głowic i różne odlewy powodują że już dwie takie same maszynki mogą się różnić efektami i odczuciami podczas golenia. Ich zakup obarczony jest sporym ryzykiem że kupimy bubel, tak więc na początek ich nie polecamy. Wyjątkami są wspomniana przed chwilą Rimei oraz maszynka Weishi, o której napiszemy później.

Najlepszym wyborem w tej klasie maszynek, czyli modeli z łagodną, zamkniętą głowicą w cenie od 80 do nawet 200 złotych, będzie zakup maszynki z oferty firmy Muhle bądź Edwin Jagger. Obaj producenci znani są z dobrej jakości swoich wyrobów, ponadto w swej ofercie mają zapasowe dekle do głowic i kompletne głowice. Jest to ważne, gdyż wadą wszystkich głowic ze stopu aluminium i cynku, jest to, że ścierać się może gwint głowicy mocujący ją z rączką maszynki. O tym trzeba pamiętać i dbać o to by uważnie skręcać głowicę do rączki i nie używać do tego zbyt wielkiej siły.

Kolejnymi dobrymi maszynkami są wyroby firm Merkur i Timor, te ostatnie są najłagodniejsze z omawianych modeli głowic. Dobrą propozycją marki Timor z Solingen, jest maszynka typu 1350CC z dwoma długościami stalowej rączki. Wspomniana firma słynie jednak z innej dobrej maszynki, z innym typem głowicy który przedstawimy poniżej.

Czy maszynki jednoczęściowe z głowicą motylkową typu TTO to dobry sprzęt na początek? Czy warto kupić taką maszynkę na start?

Na początek omówmy czym są maszynki typu TTO (Twist-to-Open). Tego typu maszynki generalnie są 1-częściowe, gdzie po przekręceniu pokrętła otwierają się nam klapki głowicy i do jej wnętrza wkładamy żyletkę. Zamykamy ponownie za pomocą pokrętła. W porównaniu z maszynkami 2- i 3- częściowymi taki mechanizm to prawie automat.


Pomysł takiej maszynki zrodził się w głowach inżynierów firmy Gillette. Przez lata, wiele modeli Gillette było zaopatrzonych w skrzydełka głowicy oraz pokrętło do ich otwierania, poczynając od modelu Aristocrat z 1934 roku i jego następców, przez modele Sheraton, Senator, Milord, Milady, Super Speed, President, Rocket czy Diplomat aż do bardzo popularnych i dodatkowo regulowanych Slim Adjustable, Super Adjustable, Fatboy czy produkowanych aż do końca lat 90-tych Slim Twist.

Innowacyjność maszynek z otwieraną głowica typu motylkowego, spowodowała, że były chętnie kopiowane lub kupowane w formie licencji przez wielu producentów zza żelaznej kurtyny, z naszej strony tej kurtyny. Dla przykładu w Polsce, mieliśmy produkowane 5 modeli takich maszynek w fabrykach Wizametu, począwszy od całkowicie metalowej W-10, poprzez maszynki W-11 Elegant i W-6 Senior aż do mało popularnych W-5 i W-3. Zarówno W-10 jak i W-11 miały dodatkową regulację ekspozycji ostrza żyletki. Maszynki W-6 i W-11 były produkowane z dwoma typami wykończenia okładziny rączek. Jak na tamte czasy to był wielki bajer i szczyt postępu w maszynkach do golenia. Jak to wtedy bywało, jakość wykonania tych maszynek była różna. Nierówne układanie żyletki, brak symetrii w głowicy - to główne ich bolączki. Jak się trafiło dobrze spasowany model, to mógł służyć latami, jak inny, to zabrakło ałunu w okolicy. Dość agresywne ustawienia oferowała maszynka typu W-11. Długo trwało dopasowanie ustawienia ekspozycji żyletki do swoich wymagań a i tak efekt końcowy bywał inny od zamierzonego. No ale regulacja była i to cieszyło. Dziś maszynka typu TTO wyprodukowana przez Wizamet jest dostępna jedynie na rynku wtórnym i kupienie dobrego modelu do użytku może być trudne. Ale jeżeli ktoś chciałby zacząć przygodę z goleniem od polskiej starej maszynki typu TTO, bo ma ją np. od ojca, to polecić można typ W-6. Maszynki o regulowanej ekspozycji ostrza to maszynki skierowane raczej do zaawansowanych użytkowników, nie dla początkujących, mało znających swoje wymagania w goleniu.


Ze współczesnych, najbardziej popularnym producentem maszynek typu TTO jest Giesen & Forsthoff GmbH & Co. KG i ich marka Timor. Koronnym produktem Timor jest maszynka typu 1320-1322 o głowicy otwieranej za pomocą pokrętła umieszczonego w rączce. Wszystkie maszynki TTO tego producenta różnią się jedynie długością rączki i drobnymi detalami wykończenia.

Obok maszynek  Timor, na rynku możemy kupić jej klona z Chin, wcześniej przytoczonego Weishi. Niektórzy mówią, że obie różni tylko godzina produkcji, bo miejsce jest te same. Coś w tym jest, gdyż jakość wykonania mają podobną, czyli w przypadku Weishi, bardzo dobrą. Główną różnicą jest cena, w przypadku Weishi - zdecydowanie niższa oraz czas oczekiwania, w przypadku Timora - zdecydowanie krótszy.


Innym producentem maszynek typu TTO jest znany już nam Parker. Tradycyjnie już dla tej firmy, w ofercie mamy do wyboru szereg typów maszynek TTO różniących się rączkami i wykończeniem.

Ostatnią maszynką typu TTO która może być brana pod uwagę jako maszynka na dobry początek, jest maszynka firmy Feather, typ Popular. Jest to maszynka o mieszanej konstrukcji metalowo-plastikowej. Z tego powodu jest lekka, ponadto kąt ustawienia żyletki jest w niej nieco inny niż u konkurencji i może ona uchodzić za maszynkę lekko agresywną.

Maszynki TTO firmy Parker są bardzo łagodne w goleniu i mogą być polecone jako maszynka na dobry początek. Koszt zakupu maszynki TTO z firmy Parker jest podobny jak w przypadku Timora i waha się od 80 do 90 złotych w zależności od rączki i wyglądu. Najtańszy model marki Timor z krótką rączką kosztuje ok. 75 złotych, tyle samo kosztuje Feather. Timor z długą rączką to koszt ok 100 złotych. Koszt zakupu maszynki Weishi z transportem z Chin wynosi max. 50 złotych.

Co więc wybrać z oferty maszynek typu TTO?

Jeżeli ktoś chce ładną, ciężką a jednocześnie dość łagodną maszynkę, taką na codzienne golenie, to można polecić maszynki Parkera. Są ładne, niedrogie i dobrze golą. Dobrym wyborem będzie tu też i Timor, ale ponieważ Weishi niczym się od niego nie różni, to można zaoszczędzić nieco pieniędzy i poczekać na Weishi. Feathera pozostawiamy dla koneserów tego typu maszynek.

Przedstawiliśmy tu oczywiście najpopularniejsze marki maszynek do golenia najczęściej wybierane jako te na początek. Dla wielu ta pierwsza profesjonalna maszynką jest trudnym wyborem, gdyż na eksperymentowanie nie pozwala budżet przeznaczony na zakupy. Stąd pojawiające się pytania o to, jaką maszynkę można polecić na start. Po analizie forum wychodzi że z maszynek 3-częściowych, najczęściej polecana jest ta z głowicą R89/DE89. Wybór modelu jest już sprawą indywidualną.

Z maszynek jednoczęściowych typu TTO, najczęściej polecane są maszynki firmy Timor i ich chiński bratanek Weishi oraz maszynki firmy Parker, najczęściej model 22R.

Oczywiście trzeba zdać sobie sprawę, iż sam zakup dobrej, droższej maszynki od Wilkinson Classic, nie spowoduje że będziemy od razu lepiej ogoleni. U wielu z nas, barierą nie pozwalającą osiągnięcie ideału jest rodzaj zarostu i sposób jak on rośnie. Bywa, że nawet wymyślne ruchy i pozy nie pomogą w idealnym ogoleniu trudnych miejsc. Różnie sobie radzimy w takich przypadkach. Czasem pomoże zwykła jednorazówka, a czasem po prostu odpuszczamy, szczególnie gdy nie powoduje to dyskomfortu po goleniu.

Wielu z nas ma gen odkrywcy i nie przyzwyczaja się do przedmiotów na całe życie i nie poprzestaje poszukiwać swojego Graala w goleniu. W poszukiwaniu ideału pomagają nam również producenci maszynek, projektując droższe maszynki spełniające nasze zachcianki tak wyglądem i zastosowanym materiałem jak i jakością golenia. Dlatego, gdy inni poprzestają na niedrogich maszynkach z głowicą R89 lub podobną, spora część miłośników tradycyjnego golenia nie poprzestaje na posiadaniu jednej, dwóch maszynek, lecz kuszona ofertami sklepów lub opiniami innych użytkowników, kupuje kolejne, których posiadanie ma zapewnić jak największy komfort golenia i po goleniu.


Maszynki regulowane - a cóż to za mechanizm?

Na koniec warto jeszcze wspomnieć o maszynkach regulowanych. Na czym polega wspomniana regulacja? Maszynki regulowane posiadają pokrętło, którym możemy regulować ekspozycję żyletki - czyli odległość żyletki od grzebienie maszynki - zmieniając charakterystykę pracy z łagodnej na bardziej agresywną.


W czasach świetności maszynek na żyletki, Gillette produkowało 3 bardzo popularne modele maszynek regulowanych: Slim Adjustable (to właśnie tą maszynką golił się Bond w słynnej scenie z filmu Goldfinger), Adjustable 195 (zwana popularnie: Fatboy) oraz Super Adjustable (zwana popularnie: Black Beauty). Wszystkie one były maszynkami typy TTO. Aktualnie są to bardzo popularne maszynki wśród pasjonatów Tradycyjnego Golenia i czasem osiągają horrendalne ceny na aukcjach.


Współcześnie dostępne są tylko dwa podstawowe modele maszynki regulowanej - oba produkowane przez firmę Merkur. Dla osób początkujących, często polecany jest Merkur Progress, jako maszynka na dłuższe lata - która w zależności o ustawienia pokrętła, może być maszynką niezwykle łagodną - idealną dla osób bez doświadczenia, by bez najmniejszego problemu, zmienić się w maszynkę mocno skuteczną ale też dość agreswyną. Maszynka niestety swoje kosztuje - za podstawową wersję musimy zapłacić ponad 240 zł. Jest to maszynka 2-częściowa (bez rozbierania na pojedyncze elementy), gdzie poprzez użycie pokrętła w dolnej częsci uchwyty - odkręcamy dekielek maszynki umożliwiając włożenie żyletki. Co ciekawe, pokrętło odpowiada zarówno za odkręcenie dekielka, jak i po dokręceniu - za regulację.


Drugim modelem regulowanym Merkura jest model Futur - maszynka dostępna w 3 wersjach kolorystycznych - satynowa, chromowana i złota. Tutaj maszynka także jest 2-częściowa natomiast sposób wkładania żyletki jest nieco inny. Dekielek nie jest skręcany tylko wciskany. Dzięki temu, pokrętło, będące w rzeczywistości dolną częścią rączki, służy tylko do regulacji ekspozycji żyletki. Futur jest jednak maszynką dość kapryśną i w rękach niedoświadczonego golarza może zamienić się w narzędzie mordu. Na początek - nie polecamy.


W niedalekiej przeszłości Merkur produkował też inny model - Vision. Ogromna i ciężka maszynka, bardzo droga (ok. 500 zł) ale niezwykle skuteczna w rękach doświadczonego użytkownika. Co ciekawe, była to maszynka posiadająca mechanizm wzorowany na Gillette - czyli regulowany TTO. Niestety producent wycofał się z produkcji tej futurystycznej wizji maszynki.

Wartą wspomnienia może być też ostatnia inicjatywa na portalu Kickstarter - maszynka Rockwell model T - wzorowana na najlepszych (czyli starych regulowanych) maszynkach Gillette. Data premiery póki co ustalona jest na marzec 2017, więc póki co to śpiewka przyszłości.

Podsumowując - dla osób zaczynających przygodę z goleniem żyletkowym, które chciałyby posiadać jedną maszynkę z możliwością zmiany jej skuteczności i które nie obawiają się wydania kwoty przynajmniej dwukrotnie większej niż wspomniane wcześniej podstawowe maszynki 3-częściowe - Merkur Progress, zbierający zazwyczaj dobre opinie - może być ciekawą alternatywą. Dodam jeszcze jedno - osoby te muszą zaakceptować dość dziwny wygląd maszynki z plastikowym pokrętłem regulacyjnym.


Czas na finał

I właśnie w tym miejscu czas kończyć przegląd oferty maszynek na żyletki dla początkującego adepta Tradycyjnego Golenia. Nie oznacza to wcale, że to już wszystko co rynek ma nam do zaoferowania. My skupiliśmy się tylko na najbardziej popularnych i najszerzej dostępnych produktach.

Do tego dochodzą jeszcze maszynki o innej budowie np. OC (otwarty grzebień) czy też Slant (tzw. krzywa głowica) oraz z wyższej półki cenowej. Ale to już materiał na kolejny artykuł i oferta dedykowana raczej do bardziej zaawansowanych użytkowników.



[extrema]
[SP3CtRUM]

Ocena: ***** przez 10 uzytkowników.

Komentarze

emiel
Stały bywalec.
*****
Offline Offline

Wiadomości: 767



Zobacz profil Email
Czerwiec 10, 2016, 21:15:00
Panowie, bardzo interesujący artykuł, napisany tak, by czytało się łatwo, lekko i przyjemnie. Duży plus ode mnie  rock
a_men
Użytkownik
**
Offline Offline

Wiadomości: 33


Zobacz profil Email
Maj 18, 2016, 22:10:27
Bardzo fajny artykuł. Jednak wydaje mi się, że jest jedna rzecz wymagająca sprostowania.
Maszynka Lord Tech nie jest w całości wykonana z aluminium, bo ma stalową głowicę.
Tak jest napisane w bazie maszynek:
http://brzytwa.org/wiki/index.php?title=Lord_-_L122_%28aka_L5,Tech%29
Moje badania organoleptyczne zdają się potwierdzać tą tezę, choć muszę przyznać, że badań spektrometrem nie robiłem ;D
Pozdrawiam.
arturro
Stały bywalec.
*****
Offline Offline

Wiadomości: 3334



Zobacz profil Email
Kwiecień 17, 2016, 10:03:21
Fajnie i przystępnie napisany artykuł z mnóstwem wiedzy "w środku". Dziękuję:)
(kiedy już będę za stary na brzytwę - wiem co wybiorę do golenia ;))

pozdrawiam
a
marco
Stały bywalec.
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1409



Zobacz profil Email
Kwiecień 17, 2016, 08:12:15
@extrema,  zwracam honor.
Jak już napisałem komentarz pod Waszym świetnym artykułem, to dopiero wtedy zadzwonił mi dzwonek,  że się trochę wygłupiłem i wygląda to tak,  że nie potrafię czytać ze zrozumieniem. I o ile na forum mógłbym to wyedytować i sprostować,  tutaj już takiej opcji nie widziałem .
Jest to nauczka również na przyszłość,  żeby nic nie komentować po nocy w pracy i ciężkim dniu.

wacek_1984
Stały bywalec.
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1587


Jestem tylko w połowie zły.


Zobacz profil Email
Kwiecień 16, 2016, 23:21:13
Świetny materiał, warty przeczytania.
extrema
Stały bywalec.
*****
Online Online

Wiadomości: 2274



Zobacz profil Email
Kwiecień 16, 2016, 22:09:55
@marco : w tym zdaniu właśnie napisaliśmy to o czym Ty mówisz również i w tym zdaniu  : "...Jej większa agresywność przekłada się w inną jakość golenia" . Na forum jest też mój test maszynki Parker z zamkniętą głowicą. Jej większą agresywność w stosunku do głowic R89/EJ89 ciekawie tam wytłumaczył ŁzS w jednym z postów pod recenzją. W artykule musieliśmy więc wspomnieć że jest to jednak bardziej agresywny sprzęt, gdyż artykuł jest  adresowany dla tych początkujących, którzy skuszeni ceną zainwestują w Parkera.
marco
Stały bywalec.
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1409



Zobacz profil Email
Kwiecień 16, 2016, 21:47:42
Bardzo dobry artykuł.  Świetnie się czytało.
Chciałbym jedynie zwrócić uwagę na fakt,  iż nie każda maszynka firmy Parker z zamkniętym grzebieniem będzie swą agresywnością zbliżona do głowicy typu 89. Mam tutaj na myśli model Parker 94R,  który moim zdaniem jest położony zdecydowanie wyżej na skali agresywności,  niż wspomniane wcześniej maszynki z głowicami typu 89.
Czupirambir
Stały bywalec.
*****
Offline Offline

Wiadomości: 1851


Zobacz profil Email
Kwiecień 16, 2016, 21:45:16
Szacun Panowie za ogrom pracy włożony w napisanie tego artykułu ook Dla nowych adeptów TG powinien być lekturą obowiązkową beer