Autor Wątek: Wybór brzytwy  (Przeczytany 26160 razy)

0 użytkowników i 1 Gość przegląda ten wątek.

Offline Siogun

  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: Wybór brzytwy
« Odpowiedź #195 dnia: Wczoraj o 21:49:00 »
No i o taka odpowiedz mi chodziło. Dzięki. W międzyczasie poczytałem to i owo o tej manufakturze i pogłębione wiedzę. No to chyba mnie namowiliscie. To jeszcze wtrącę swoje 3 grosze nie w temacie ale może nie dostanę bana. Czy poradzicie jakie mydło? I od kogo ( może z forum) moge kupić pas.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk

Offline ylid

  • Użytkownik
  • **
  • Wiadomości: 42
  • Miejsce pobytu: Srebrne Miasto
Odp: Wybór brzytwy
« Odpowiedź #196 dnia: Wczoraj o 22:55:50 »
Z mydłem "pod brzytwę" to jest tak, że musisz móc z łatwości zrobić nieco bardziej mokrą pianę, albo mydło samo z siebie musi dawać znakomity poślizg i kleić się do skóry. Szczególnie na początek jest to bardzo ale to bardzo pomocne. Brzytwa musi płynąć po napiętej skórze. Napiętej - to bezwzględny warunek żeby się nie zaciąć. I płynąć, nie nerwowo skakać, czy kicać małymi ruchami, tylko miękko płynąć - wtedy dopiero działa. A na napiętej skórze to banalnie proste - zresztą sam zobaczysz.

Ja osobiście preferuję wyrabianie piany bezpośrednio na twarzy i dlatego pędzel dla mnie musi być lekki i wyważony. Na razie ideałem jest syntetyk Stirling 22mm (Li'l Brudder). Ale czekam na małego borsuka od kolegi extrema - zobaczymy czy da radę. Na razie borsuk Parkera jest za duży i za ciężki, Edwin Jaggera za mopowaty, a Simpson Wee Scot za bardzo drapie (przynajmniej na razie). No i wszystkie borsuki trzeba moczyć... O świnkach nie wspomnę bo trzeba wkładać do wrzątku - inaczej tylko trochę pęcznieją i trochę mniej są twarde. Z syntetykami nie trzeba robić nic, wkłada się pod ciepła wodę z kranu, strzepuje, nabiera nieco wody na sam koniec i zaczynamy ładować pędzel mydłem...

Z mydeł na początek nie ma co szukać na niższej półce, bo i tak prędzej czy później sięgniesz po coś z górnej. Sugerowałbym od razu wziąć do ręki mydła Haslinger - sandałowe, miodowe, aloesowe, albo z owczym mlekiem, rumiankowe czy inne. Wszystkie są dobre, ale sandałowe i miodowe podobają mi się najbardziej. Z czasem jak zapanujesz nad pianą z jednego mydła można sięgnąć po mydło KENT, Saponificio Varesino czy inne zależnie od nastroju. Ale zacząć lepiej od Haslingera. Ten mały krążek wystarczy Ci na kilka miesięcy, a co ważniejsze nigdy nie zawiedzie.

Pas. Hmm, w zasadzie każdy pas z materiałem będzie na początek dobry, ale jak kupisz tylko skórzany to też będzie dobrze. Pamiętaj tylko, że pas służy do polerowania, nie do ostrzenia. To ma tylko za zadanie wyrównać na twardszej skórze nierówności i zapolerować krawędź tnącą na bardziej miękkiej stronie. I tyle. Tępej brzytwy nie naostrzysz na pasie, ale ostrą stępisz bez trudu. Nie dociskaj za mocno, i nie wecuj po 30-40-1000 razy. Czasami wystarczy przejechać 10-20 z jednej strony mniej więcej tyle samo z drugiej i już. Gotowe do golenia. To tylko polerka, jak masz twardy zarost i źle go przygotujesz do golenia to zamiast wecowania trzeba będzie brzytwę zaostrzyć, bo jak nie to bardzo Cię podrażni przy goleniu. I żadne wecowanie nie pomoże. Itd., itp., ale to już musisz poczytać forum - koledzy opisali to na tyle sposobów, że nic nowego nie wymyślę.

Podsumowując. Mydło Haslinger o dowolnym zapachu, pas - byle szeroki i z materiałem - nie zawiedzie. Na forum jest kilku kolegów, którzy robią pasy, z którymś zawsze dobijesz targu.

Offline Siogun

  • Nowy Użytkownik
  • *
  • Wiadomości: 4
Odp: Wybór brzytwy
« Odpowiedź #197 dnia: Dzisiaj o 07:56:50 »
Jeszcze raz dzięki wielkie.


Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk